fot. Archiwum Fundacji Tygodnika Powszechnego
fot. Archiwum Fundacji Tygodnika Powszechnego
fot. Archiwum Fundacji Tygodnika Powszechnego
fot. Archiwum Fundacji Tygodnika Powszechnego
fot. Archiwum Fundacji Tygodnika Powszechnego
fot. Archiwum Fundacji Tygodnika Powszechnego
fot. Archiwum Fundacji Tygodnika Powszechnego

W Ewangelizacji chodzi o Osobę Jezusa, a my za dużo mówimy o Kościele, a za mało o Jezusie. Ewangelizacja, czyli jak przekazywać wiarę, to największy problem współczesnego chrześcijaństwa - Arcybiskup Grzegorz Ryś.

O problemach chrześcijaństwa, o nadmiernym przywiązaniu polskich biskupów do doktryny, braku miłości i czułości wśród ludzi oraz o sposobach na internetowych hejterów dyskutowali w Filharmonii Rzeszowskiej ks. abp. Grzegorz Ryś oraz publicysta Szymon Hołownia. Spotkanie prowadził poeta, Wojciech Bonowicz.

21 stycznia 2019 r. na zaproszenie Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania przyjechali do Rzeszowa znamienici goście, aby wspólnie spróbować znaleźć odpowiedź na pytanie - z jakimi problemami boryka się dziś Kościół i jakie błędy popełniają ci, którzy stoją na jego czele. Spotkanie „W labiryncie świata” zainaugurowało cykl paneli dyskusyjnych, który Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania będzie realizować wraz z Klasztorem Ojców Dominikanów w Rzeszowie, we współpracy z “Tygodnikiem Powszechnym”.

Na spotkanie przyjechali z Krakowa współorganizatorzy cyklu: Wydawca i Prezes Zarządu Tygodnika Powszechnego, Jacek Ślusarczyk oraz Aleksander Kardyś, Prezes Fundacji Tygodnika Powszechnego. Na wypełnionej do ostatniego miejsca sali filharmonii było wiele znamienitych osobistości, między innymi Ojciec Artur Gałecki, przeor klasztoru Dominikanów, a Prezydenta Miasta Rzeszowa reprezentował Henryk Wolicki. Prezydenta WSIiZ, prof. Tadeusza Pomianka widownia nagrodziła gromkimi brawami dziękując w ten sposób za pomysł, inicjatywę i realizację cyklu spotkań „W labiryncie świata” i „Wielkie pytania w nauce”. W imieniu Prezydenta i swoim własnym wszystkich gości powitał ze sceny Rektor WSIiZ dr Wergiliusz Gołąbek.

Metropolita Łódzki, ks. abp. Grzegorz Ryś z humorem i niezwykłą lekkością słowa rozpoczął swoje wystąpienie przed rzeszowską publicznością. Nie każdy problem jest kryzysem, ale każdy kryzys jest problemem, powiedział na początku, a zaraz potem wymienił jedno słowo, które już nie schodziło ze sceny do końca spotkania - ewangelizacja, czyli przekazywanie wiary. Czy to, co głosimy jest rzeczywiście Ewangelią? - pytał ks. Grzegorz Ryś. Powołując się na słowa Papieża Franciszka, podkreślał, że Ewangelia często myli się ludziom ze światopoglądem, systemem moralnym, konstrukcją kulturową, prawem czy religią obywatelską, a jej sens został po drodze zgubiony. O co chodzi w Ewangelii? O Osobę Jezusa Chrystusa, o spotkanie dwóch osób, Jezusa i człowieka. Jeśli to stracimy z oczu, przestrzegał abp. Ryś, wówczas wiara stanie się ideologią i deklaracją polityczną, a wtedy rodzą się największe problemy.

Arcybiskup Ryś poświęcił wiele uwagi tematowi ewangelizacji i niepokojącemu zjawisku głoszenia Ewangelii z dystansu. Bez wchodzenia w jakąkolwiek relację z odbiorcą, bez odwagi wejścia w taką relację, nie ma szans na przekazanie wiary w naszym świecie - powiedział. Jako pierwsze narzędzie ewangelizacji wymienił świadectwo, a jako kolejne dialog, jednocześnie podkreślając, że w dzisiejszym Kościele przeważa postawa antyświadectwa i zamiast dialogu, niezdolność do słuchania. Ubolewał nad faktem, że wszyscy w Polsce ewangelizują na własną rękę, ponieważ każdy uważa, że zrobi to najlepiej, a ten brak jedności w działaniu jest coraz bardziej widoczny. Mówimy o Kościele, problemy się piętrzą, mówimy o Jezusie, problemy znikają - powiedział.

Mocne i zarazem bardzo jasne w swoim przekazie wystąpienie Arcybiskupa Rysia z pewnością nie było przygotowane „pod publikę”, nie miało na celu wzburzenia wód i tak już groźnie spiętrzonych, nie wynikało też z chęci jałowej krytyki sytuacji w polskim Kościele. Wszystkie wypowiedziane z łagodną emocją słowa nie były ani obraźliwe ani osądzające, to co powiedział w Rzeszowie Metropolita Łódzki zrodziło się z głębokiej troski o przyszłość Kościoła i roli jaką mają do spełnienia kapłani, którzy powinni mu służyć.

Arcybiskup Ryś jak również Szymon Hołownia cytowali w swoich wystąpieniach nie tylko obecnego papieża Franciszka, ale też jego poprzedników, Pawła VI i Arcybiskupa Josepha Ratzingera z czasów zanim został wybrany papieżem. Wielokrotne powoływania się na słowa Franciszka dały jasny sygnał, że prelegenci są otwartymi zwolennikami działań papieża i zgadzają się z jego naukami, które nie we wszystkich Kościołach polskich spotykają się z dobrym przyjęciem.

Nie czytajcie książek o Ewangelii tylko Ewangelię - tak brzmi zalecenie papieża, które powtórzył ze sceny Szymon Hołownia, nazywając Franciszka - proboszczem świata. Pisarz, felietonista, założyciel dwóch fundacji, Dobrej Fabryki i Kasisi, które leczą, karmią i uczą w krajach takich jak Kongo czy Zambia, mógłby swobodnie obdzielić swoją potęgą głosu, wiedzą i charyzmą kilka osób. Sama obecność na scenie człowieka głębokiej wiary, a jednocześnie tak bardzo laickiego wzbudziła sporo dobrych emocji.

Szymon Hołownia w ciągu roku odbywa ponad 100 spotkań jeżdżąc po wielkich miastach i małych miejscowościach w Polsce, kilka razy do roku odwiedza Afrykę, gdzie jego fundacje niosą pomoc potrzebującym i tam uczy się od innych chrześcijaństwa. Ja gadam o chrześcijaństwie od 20 lat, a oni to robią - mówił. Szymon nie krył się też ze swoją tęsknotą za chrześcijaństwem z czasów pierwszych Apostołów, tych, jak sam nazwał „niegramotnych” Apostołów, którzy w oczach mieli to coś, co w naszych oczach dawno zgasło, mieli w sobie to „szaleństwo” , jakiego my w ogóle nie znamy.

Szymon Hołownia, którego wielu zna tylko jako dowcipnego prezentera popularnego programu Mam Talent i autora książek, mówiąc o Ewangelii, wierze, relacji z Bogiem, przemieniał się w jednego z najbardziej charyzmatycznych mówców, jakich gościła scena Filharmonii Rzeszowskiej. Bez ogródek i bez używania wymyślnych słów mówił o tym, że nie głosimy Ewangelii tylko swoje lęki, że głosimy tylko Dekalog a nie Ewangelię, w końcu, że nasz największy problem to wiara, bo wszystko inne wokół to tylko didaskalia.

Zwrócił się też do mieszkańców Podkarpacia, które ustami dziennikarzy, zostało zareklamowane jako „procentowo” gorliwie praktykujące. Czy te 40% chodzących regularnie do kościoła przekłada się na coś konkretnego -przewrotnie pytał z „ambony” Hołownia. Czy na Podkarpaciu mniej hejtujecie w Internecie, dlatego, że więcej was chodzi do kościoła? Czy jesteście bardziej ewangeliczni, chętni do służby drugiemu? Jeśli faktycznie tak jest, to dopiero można mówić o najbardziej religijnym miejscu w Polsce - podsumował. Na Hołowni liczby nie robią wrażenia, „fetysze liczbowe” jak nazwał przeliczanie wierzących i praktykujących na procenty, powodują, że Kościół wciąż tkwi w letargu patrząc na spadek swojej własnej popularności z nadzieją, że proces nie przebiega aż tak gwałtownie, tymczasem Kościół w Europie czeka oczyszczenie, o czym już w latach 70-tych pisał przyszły papież, Ratzinger. Musi się od niego odkleić to, co się przez te wszystkie wieki przykleiło - władza i majątek. Zapowiadane oczyszczenie, a oczyszczenie to coś więcej niż reforma, pozostawi szeregi w Kościele bardzo przerzedzone, ale ci, którzy zostaną, to będą ci prawdziwi.

Hołownia mówił też sporo o trosce o drugiego człowieka, miłości i czułości, którą wszyscy rozumieją, bo to nie doktryny nawracają ludzi, ale miłość i czułość.

Opowiadając o skali biedy i rozmiarach okrucieństwa jakich był świadkiem podróżując do Afryki, o zabijaniu, o nędzy i chorobach, Hołownia wypowiedział dramatycznie i złowrogo brzmiące zdanie, które poruszyło większość osób zgromadzonych na sali - Bóg ma wszystkie powody, żeby skończyć ten świat w którym dorośli zabijają dzieci.

Trzecia część spotkania była połączeniem rekolekcji z talk showem i to wtedy goście odpowiadali na pytania z sali. Zarówno Arcybiskup Ryś jak i Szymon Hołownia ani na moment nie zrezygnowali ze słodko - gorzkiego tonu, który sprawiał, że ich wypowiedzi nie były suchym moralizowaniem ani upiornym przepowiadaniem katastrofy, która lada dzień zniszczy Kościół i jego niewiernych wiernych. Stało się tak być może dlatego, że obydwaj uczestnicy debaty nie mówili zza tarczy bezwarunkowej lojalności w stosunku do Kościoła, mieli potrzebę i odwagę, aby publicznie powiedzieć, że - cytując Hołownię - schrzanili.

Gdy padło pytanie z sali - jak radzić sobie z falą hejtu w Internecie, Arcybiskup Ryś miał inne zdanie niż Hołownia. Publicysta uważa, że jedyną metodą, która wyleczy nas z choroby nienawiści zaklętej w słowach jest surowe pilnowanie siebie i innych oraz odcięcie tlenu hejterom poprzez niesłuchanie danego radia, nieoglądanie czegoś w telewizji czy wypraszanie z grona znajomych na FB ziejących jadem. Arcybiskup Ryś do problem hejtu w Internecie odniósł się jak do każdego innego grzechu, najpierw trzeba sobie zdać sprawę, że zrobiło się coś złego, potem przeprosić, a potem przestać.

Spotkanie, mimo iż trwało 2 godziny, dla większości osób na widowni, skończyło się zbyt szybko. Uczestników debaty nie pozostawiono bez nadziei i bez wielkiego drogowskazu, na który mogą od czasu do czasu spoglądać w chwili słabości. Szymon Hołownia wspominając swoje liczne wizyty w Częstochowie, gdzie „Matka Boska jak każda matka gotuje rosół dla wszystkich swoich dzieci i ma nadzieję, że się przy stole nie pozabijają” zapewnił, że jedność w Kościele jest możliwa i wszyscy się tam zmieścimy z naszą wrażliwością, jednolitość nie jest warunkiem, ale jedność tak. Arcybiskup Grzegorz Ryś zwrócił się na koniec do wszystkich z takim przesłaniem - Przestańcie pytać czy można robić zgodę, tylko ją róbcie.


Dodaj komentarz
Komentarze nie odnoszące się bezpośrednio do treści artykułu, obraźliwe, nieprawdziwe oraz niezgodne z prawem, reklamowe publikowane bez zgody wydawcy mogą zostać usunięte przez administrację. Komentarz osoby niezalogowanej, który zawiera link/i jest zatwierdzany ręcznie przez administrację.