W Domaradzu kierowca volkswagena wjechał do przydrożnego rowu. Bezpośrednio na to zdarzenie najechał policjant, który wracał po służbie. Funkcjonariusz widząc dym wydobywający się z samochodu zatrzymał się, by pomóc kierowcy. Okazało się, że 32-latek był pijany.

Do zdarzenia doszło w środę około godz. 15.30 w Domaradzu, na drodze wojewódzkiej nr 884, prowadzącej z Domaradza do Przemyśla. Dzielnicowy z Komisariatu Policji w Dynowie wracając po służbie zauważył pojazd znajdujący się w przydrożnym rowie. Z volkswagena wydobywał się jeszcze dym, a za kierownicą siedział kierowca. Widok ten jednoznacznie wskazywał na to, że do zdarzenia musiało dojść niedawno. Poza policjantem zatrzymało się jeszcze dwóch kierowców. Świadkowie dla bezpieczeństwa odłączyli akumulator i pomogli wydostać się kierowcy z samochodu.

Mężczyzna miał problem z utrzymaniem równowagi i czuć było od niego alkohol, chciał oddalić się z miejsca zdarzenia. Uniemożliwił mu to naoczny świadek - policjant, który przytrzymał mężczyznę. Funkcjonariusz o wszystkim powiadomił dyżurnego brzozowskiej komendy, który skierował na miejsce patrol ruchu drogowego.

Mundurowi wykonali na miejscu czynności. Sprawdzili również trzeźwość kierowcy. Badanie alkomatem wykazało u 32-letniego mieszkańca powiatu brzozowskiego 2 promile alkoholu w organizmie.

Policjanci zatrzymali mężczyźnie prawo jazdy. Teraz 32-latek odpowie za kierowanie w stanie nietrzeźwości przed sądem.