Podkarpacie liczy kulturę po swojemu - ten raport pokazuje więcej niż frekwencję

FOT. prezentacja Podkarpackiej Diagnizy Kultury w WDK Rzeszów 8 04 2026 fot. M.Zając-Czerkies
Nie chodzi tylko o to, kto bywa w teatrze, a kto wybiera kino. Z najnowszego raportu “Podkarpacka Diagnoza Kultury 2024” wyłania się znacznie szerszy obraz - regionu, w którym o uczestnictwie w wydarzeniach często decydują nie gust i ambicje, ale odległość, wygoda i zasobność portfela. To opowieść o codziennych wyborach mieszkańców, o mapie dostępności i o wyraźnej granicy między centrum a peryferiami.
Na pierwszy rzut oka dane mogą uspokajać. Oferta kulturalna w województwie jest oceniana dobrze, wiele osób znajduje dla siebie coś ciekawego, a instytucje takie jak domy kultury i biblioteki są obecne nawet tam, gdzie do większego miasta jest daleko. Gdy jednak zajrzeć głębiej, raport „Podkarpacka Diagnoza Kultury 2024” pokazuje region bardzo zróżnicowany - także pod względem szans na udział w kulturze.
Badanie przeprowadzono w grudniu 2024 roku na próbie 785 osób mieszkających w województwie podkarpackim. Raport przygotował dr Dominik Porczyński z Instytutu Nauk Socjologicznych Uniwersytetu Rzeszowskiego we współpracy z Wojewódzkim Domem Kultury w Rzeszowie.
W Rzeszowie i dużych miastach kultura ma przewagę
Najchętniej wybierane formy uczestnictwa są wyraźne: mieszkańcy Podkarpacia najczęściej chodzą na filmy, spektakle teatralne i koncerty muzyki popularnej. To nie przypadek. Są to wydarzenia stosunkowo czytelne, przystępne i osadzone w modelu spędzania wolnego czasu, który nie wymaga specjalnego przygotowania.
Raport pokazuje, że osoby uczestniczące w badaniu lubią się bawić przede wszystkim razem: w ofercie instytucji kultury uczestniczą ze znajomymi lub z rodziną
- mówi dr Dominik Porczyński.
To zdanie dobrze ustawia perspektywę całego badania. Kultura na Podkarpaciu nie jawi się tu głównie jako indywidualna praktyka prestiżu, ale jako sposób bycia razem. Dla ponad 61 proc. badanych udział w wydarzeniach to po prostu sposób na przyjemne spędzenie czasu. Z kolei 60 proc. przyznaje, że korzysta z tej oferty dlatego, że dotarcie do niej „nie wymaga dużego wysiłku”. Niemal 45 proc. znajduje w niej interesujące zajęcia, a 37 proc. traktuje uczestnictwo jako okazję do poszerzania wiedzy.
Te liczby sporo mówią o mechanizmie działania kultury w regionie. Najsilniej przyciąga nie to, co najbardziej ambitne, lecz to, co dostępne, oswojone i proste organizacyjnie. To dlatego domy kultury i biblioteki pozostają tak ważne - są blisko, także na obrzeżach i w mniejszych miejscowościach, więc nie stawiają bariery już na starcie.
Jednocześnie raport pokazuje wyraźną nierówność przestrzenną. Rzeszów oraz duże miasta, takie jak Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Stalowa Wola, Mielec i Dębica, mają ofertę bogatszą i lepiej ocenianą niż gminy peryferyjne. W praktyce oznacza to, że mieszkańcy tych obszarów nie tylko mają mniejszy wybór, ale też rzadziej wychodzą poza to, co zapewnia najbliższe otoczenie. Gdy mobilność jest niska, miejsce zamieszkania zaczyna realnie decydować o dostępie do kultury.
Podkarpacka Diagnoza Kultury odsłania podział na bliskie i odległe światy
W raporcie mocno wybrzmiewa coś jeszcze: podział na kulturę bardziej wymagającą i kulturę masową wcale nie zniknął. Zmienił tylko język i okoliczności.
Jak dodaje dr Dominik Porczyński, wciąż trwa podział na kulturę elitarną (opera, galerie sztuki, filharmonia) oraz na bardziej demokratyczną (kino, koncerty muzyki popularnej, festyny).
To rozróżnienie nie jest czysto teoretyczne. Widać je bardzo wyraźnie w danych dotyczących wykształcenia. Osoby z wykształceniem wyższym częściej korzystają z oferty kulturalnej w ogóle, a przy tym częściej wybierają wydarzenia bardziej wymagające i edukacyjne. Z kolei osoby słabiej wykształcone częściej stawiają na propozycje o charakterze rozrywkowym.
Podobnie działa wiek. Osoby starsze częściej uczestniczą w wydarzeniach patriotycznych i religijnych, młodsi wolą koncerty oraz festyny. To ważne, bo pokazuje, że napięcie nie przebiega wyłącznie między miastem a wsią czy centrum a peryferiami. Ono biegnie także między pokoleniami i różnymi stylami życia.
Najmocniejszy wniosek z tej części badania jest jednak prosty: na Podkarpaciu kultura nie jest odbierana jednolicie. Nie istnieje jedna publiczność. Są różne grupy, które szukają różnych rzeczy i mają różne możliwości, by po nie sięgnąć.
Widać to również w mobilności. Co czwarty mieszkaniec regionu nigdy nie uczestniczył w wydarzeniu kulturalnym poza granicami województwa. Ponad 46 proc. niechętnie wyjeżdża nawet poza granice powiatu - robi to raz w roku albo wcale. To bardzo dużo. Taki wynik oznacza, że dla ogromnej części mieszkańców kultura kończy się tam, gdzie kończy się wygodna droga dojazdu.
I właśnie tu raport przestaje być zwykłym zestawieniem preferencji. Zaczyna mówić o ograniczeniach. Jeśli ktoś wybiera to, co jest blisko, niekoniecznie dlatego, że tylko to lubi, ale dlatego, że tylko to jest osiągalne, wtedy problemem nie jest już gust. Problemem staje się dostęp.
Młodzi odstają, seniorzy są wierniejsi instytucjom
Oceny samej oferty kulturalnej wypadły całkiem dobrze. W skali od 1 do 5 badani ocenili, że:
- oferta dość dobrze zaspokaja ich potrzeby - 3,29 pkt.
- jest profesjonalnie przygotowana - 3,75 pkt.
- pozostaje w zasięgu ich budżetu - 3,84 pkt.
To niezłe noty, ale nie takie, które pozwalają mówić o pełnym zadowoleniu. Zwłaszcza gdy zestawić je z wydatkami mieszkańców. Z raportu wynika, że w skali roku badani nie wydali na kulturę więcej niż 999 zł, a najczęściej ich wydatki mieściły się w przedziale 250-499 zł.
Tę ostrożność finansową dobrze widać w codziennych wyborach. Kultura ma być dostępna, ale nie za wszelką cenę. Ma być też blisko i bez nadmiernego wysiłku. To oznacza, że nawet najlepiej oceniona oferta może przegrywać, jeśli wymaga dłuższego dojazdu, wyższych kosztów albo lepszego rozeznania.
Ciekawie wypada też kwestia wieku i zaangażowania. Seniorzy, choć są najbardziej oszczędni, częściej pojawiają się w domach kultury, bibliotekach i teatrach. To odwraca popularny obraz, według którego aktywność kulturalna należy głównie do młodszych.
Co istotne, młodzież i młodzi dorośli jawią się w świetle danych jako grupa wykluczona z oferty instytucji kultury, oceniają ją niżej i wskazują na brak jej dostosowania do swoich potrzeb, podczas gdy seniorzy wykazują wyższy poziom zadowolenia
- zauważa dr Dominik Porczyński.
To jeden z najmocniejszych fragmentów całego raportu. Bo pokazuje, że problemem nie jest wyłącznie brak uczestnictwa, ale też niedopasowanie oferty do tych, którzy w teorii powinni być naturalną publicznością przyszłości. Jeżeli młodzi i młodzi dorośli widzą instytucje kultury jako miejsca nie dla siebie, to nie chodzi już o jednorazowy spadek frekwencji, ale o możliwe długofalowe osłabienie więzi z tymi instytucjami.
W praktyce oznacza to, że kultura publiczna na Podkarpaciu stoi dziś przed dwoma zadaniami naraz. Z jednej strony musi utrzymać to, co działa - bliskość, przystępność i zakorzenienie w codzienności mieszkańców. Z drugiej powinna szukać nowego języka dla młodszych odbiorców, którzy nie odnajdują się w obecnym modelu.
To ważne także dlatego, że badanie wskazuje na jeszcze jedną rzecz: kultura w regionie nie cierpi na brak sensu, ale na nierówny rozkład szans. Kto mieszka bliżej miasta, ma zwykle więcej opcji. Kto jest starszy, częściej znajduje coś dla siebie. Kto ma wyższe wykształcenie, częściej porusza się po bardziej wymagającej ofercie. Reszta zostaje przy tym, co najbliższe, najłatwiejsze i najtańsze.
Na końcu raportu pojawia się też wyraźna zapowiedź dalszej pracy nad tym obszarem.
Badania dotyczące podkarpackiej kultury realizujemy od 2023 roku. I to już drugi raport, jaki przygotowaliśmy. Podczas pierwszej edycji skupiliśmy się przede wszystkim na sytuacji instytucji kultury, kadrach i warunkach pracy. Teraz skoncentrowaliśmy się na publiczności. Projekt będziemy kontynuować i rozwijać, tak, aby móc dostarczyć kadrom kultury i organizatorom instytucji kultury coraz bardziej pogłębiony obraz tego obszaru życia społecznego. To pomoże zdefiniować jego słabe i mocne strony, ułatwi dostosowywanie oferty do publiczności zmieniającej się wraz z postępem technologicznym i zmianami społecznymi
- podsumowuje Jakub Izdebski.
Z tej diagnozy płynie dość trzeźwy wniosek. Na Podkarpaciu kultura jest obecna, bywa dobrze oceniana i dla wielu osób pozostaje ważną częścią życia. Ale nie wszyscy startują z tego samego miejsca. O tym, czy ktoś pójdzie do teatru, kina albo biblioteki, nadal bardzo często decydują rzeczy przyziemne - odległość, koszt, przyzwyczajenie i poczucie, że to miejsce jest naprawdę dla niego. I właśnie dlatego ten raport mówi nie tylko o kulturze. Mówi też o codziennym doświadczeniu życia w regionie.
Żródło: raport „Podkarpacka Diagnoza Kultury 2024”, dr Dominik Porczyński,Instytut Nauk Socjologicznych Uniwersytetu Rzeszowskiego , na zlecenie Wojewódzkiego Domu Kultury w Rzeszowie.
Wydanie drukowane oraz wersja internetowa są dostępne od 8 kwietnia 2026 roku.
Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana ze strony należącej do jednostki wskazanej powyżej. W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.
Ostatnie Artykuły

Podkarpacie liczy kulturę po swojemu - ten raport pokazuje więcej niż frekwencję

Małe głosy o wielkiej przyrodzie - „Wiosenne Trele” wracają do Rzeszowa

Motorowerzysta po alkoholu - kolega przyjechał i też wpadł

Pędził 162 km/h na S19 - recydywa podbiła mandat do 5000 zł

Fałszywe reklamacje dały jej tysiąc złotych, potem weszła policja

Pędził 122 km/h i wyprzedzał na przejeździe - wyszły też narkotyki

Race po meczu, a potem policyjne zarzuty - wszystko w kilka minut

Podrabiana odzież z targowiska skończyła się zarzutem

Jedna kolizja w Zarzeczu odsłoniła dwa ciężkie przewinienia kierowców

Świąteczny bilans na Podkarpaciu - dwa zgony i 51 pijanych kierowców

Wisłokostrada odciążyła miasto szybciej, niż wielu się spodziewało

126 km/h w Górze Ropczyckiej - motocyklista stracił prawo jazdy

Leśne podpalenia pod Stalową Wolą - policja zamknęła sprawę aresztem

