Pijany 67-latek wezwał służby do fikcyjnego wypadku w Polańczyku

Pijany 67-latek wezwał służby do fikcyjnego wypadku w Polańczyku

Na numer alarmowy poszło zgłoszenie o czołowym zderzeniu dwóch aut, pożarze pojazdów i panice na miejscu. Do Polańczyka ruszyły dwa patrole Policji, straż pożarna i pogotowie ratunkowe, ale na miejscu nie było żadnego wypadku.

Jak podaje Policja, zgłoszenie okazało się całkowicie bezpodstawne. Funkcjonariusze ustalili, że z telefonu alarmowego korzystał 67-letni mieszkaniec Polańczyka. Mężczyzna był tak pijany, że nie dał rady poddać się badaniu alkomatem. Nie potrafił też logicznie wyjaśnić, dlaczego powiadomił służby o zdarzeniu, które nie miało miejsca.

Interwencja zakończyła się dla niego wnioskiem o ukaranie do sądu. Policjanci przypominają, że takie zgłoszenia nie są żartem, tylko wykroczeniem, bo blokują numer 112 i odciągają służby od prawdziwych zdarzeń.

Zgodnie z art. 66 Kodeksu wykroczeń, kto bez uzasadnionej przyczyny wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia, a także umyślnie blokuje telefoniczny numer alarmowy, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 zł.

To sprawa, która pokazuje, jak jeden fałszywy telefon potrafi postawić na nogi kilka służb i jednocześnie odebrać pomoc komuś, kto naprawdę walczy z czasem.

na podstawie: Policja Rzeszów.