Prostata bez tabu. NFZ przypomina o badaniach, które mogą uratować życie

Prostata bez tabu. NFZ przypomina o badaniach, które mogą uratować życie

Jedni odkładają wizytę u urologa, bo „nic ich nie boli”. Inni wracają do tematu dopiero wtedy, gdy problemy z oddawaniem moczu zaczynają przeszkadzać na co dzień. Podkarpacki NFZ wykorzystuje 23 czerwca, Ogólnopolski Dzień Świadomości Raka Prostaty, by przerwać to milczenie i przypomnieć, że przy tej chorobie czas ma ogromne znaczenie. To nie jest opowieść o straszeniu, tylko o badaniach, które potrafią wyprzedzić dramat.

  • Pierwsza kontrola u urologa nie powinna czekać na objawy
  • PSA daje sygnał wcześniej niż ból i właśnie dlatego ma znaczenie
  • W statystykach Podkarpackiego NFZ widać skalę problemu

Pierwsza kontrola u urologa nie powinna czekać na objawy

Podkarpacki NFZ akcentuje, że profilaktyka urologiczna nie jest dodatkiem do leczenia, lecz jego początkiem. Jak podkreśliła Karolina Kostkiewicz z Podkarpackiego NFZ, „świadomość, czujność i regularne badania mogą uratować życie”. Właśnie dlatego tak dużo mówi się dziś o pierwszej wizycie kontrolnej, zanim pojawi się ból, niepokój czy wyraźne dolegliwości.

Lek. med. Jakub Kempisty zwraca uwagę, że standardowy moment na start takiej kontroli to 50. rok życia. To wiek, w którym mężczyzna powinien już wejść w rytm badań urologicznych, nawet jeśli czuje się dobrze. W przypadku obciążeń rodzinnych granica przesuwa się wcześniej. Gdy w rodzinie występowały nowotwory prostaty, warto myśleć o wizycie około 45. roku życia, a przy potwierdzonych mutacjach genetycznych, takich jak BRCA, nawet około 40. roku życia.

Taka rozmowa z lekarzem nie musi oznaczać od razu skomplikowanej diagnostyki. Najczęściej zaczyna się od wywiadu, prostych badań i oceny wyników laboratoryjnych. To właśnie ten etap pozwala wychwycić sygnały, które później decydują o kierunku leczenia.

PSA daje sygnał wcześniej niż ból i właśnie dlatego ma znaczenie

Wokół raka prostaty i badań kontrolnych narosło sporo obaw. Najczęściej nie chodzi o sam wynik, lecz o wstyd przed badaniem, pytaniami i rozmową o intymnych dolegliwościach. Ekspert Podkarpackiego NFZ podkreśla jednak, że gabinet urologa nie jest miejscem do oceniania pacjenta, tylko do szukania odpowiedzi.

„Jesteśmy tutaj, żeby pomóc” – zaznaczył lek. med. Jakub Kempisty.

Szczególną rolę odgrywa badanie PSA, czyli marker związany z prostatą. Według rozmówcy pierwsze oznaczenie powinno być wykonane:

  • około 50. roku życia,
  • około 45. roku życia, jeśli w rodzinie były przypadki raka prostaty,
  • około 40. roku życia, jeśli stwierdzono mutacje genetyczne zwiększające ryzyko.

Dalsze badania zależą już od wyniku. Jeśli PSA mieści się w granicach normy, kolejną kontrolę można zaplanować nawet po kilku latach. Gdy wartości rosną, lekarz przyspiesza diagnostykę. I właśnie na tym polega siła profilaktyki – daje szansę wejść w chorobę wtedy, gdy nadal można ją dobrze leczyć.

Warto też rozdzielić dwa porządki. Z jednej strony jest łagodny rozrost prostaty, z którym zmaga się wielu mężczyzn i przy którym lekarze czasem sięgają po fitoterapię czy wsparcie ziołowe, jeśli objawy nie są jeszcze nasilone. Z drugiej strony pozostaje nowotwór, wobec którego nie ma jednej cudownej diety ani prostego przepisu. Zdrowy styl życia pomaga organizmowi, ale nie zastępuje badań.

W statystykach Podkarpackiego NFZ widać skalę problemu

Dane z okresu styczeń – maj tego roku pokazują, że temat nie dotyczy garstki pacjentów. Jak przekazał Rafał Śliż, rzecznik prasowy Podkarpackiego NFZ, w tym czasie 9238 pacjentów z rozpoznaniem złośliwego nowotworu gruczołu krokowego choć raz trafiło do lekarza z tego powodu.

Liczby dotyczą także leczenia operacyjnego. W tym samym okresie zabieg usunięcia nowotworu przeszło 410 osób, w tym:

  • 67 podczas tradycyjnej operacji,
  • 99 podczas operacji laparoskopowej,
  • 244 z użyciem systemu robotycznego.

To pokazuje, jak duże znaczenie ma szybkie rozpoznanie. Rak prostaty we wczesnym stadium nie zawsze daje objawy, a właśnie to bywa najbardziej zdradliwe. Mężczyzna może nie mieć ani cienkiego strumienia moczu, ani bólu, ani innych sygnałów, które skłoniłyby go do wizyty. Choroba potrafi rozwijać się po cichu, dlatego czekanie na objawy jest złą strategią.

Podkarpacki NFZ przypomina więc o czymś bardzo prostym, ale wciąż trudnym do przyjęcia: badanie nie ma czekać na kryzys. Ma go wyprzedzić. W przypadku raka prostaty ta różnica bywa decydująca.

na podstawie: Urząd Miasta w Rzeszowie.