Policjanci weszli do zadymionego mieszkania. W środku byli dwaj mężczyźni

Dwójka policjantów w mundurach siedzi w kabinie oznakowanego radiowozu policyjnego.

FOT. KWP Rzeszów

Sanoccy policjanci jako pierwsi dotarli do mieszkania, z którego wydobywał się dym. Funkcjonariusz wyprowadził z lokalu dwóch mężczyzn, a drugi z nich wymagał pomocy strażaków, ponieważ nie chciał opuścić mieszkania. Obaj trafili do szpitala na obserwację.

W sobotę po godz. 17 dyżurny otrzymał zgłoszenie o pożarze w jednym z budynków wielorodzinnych w Sanoku. Dym wydobywał się z okna mieszkania na drugim piętrze. Na miejsce jako pierwsi dotarli policjanci z Sanoka.

Funkcjonariusze natychmiast weszli do budynku i zaczęli informować mieszkańców o konieczności ewakuacji. Nikt nie otwierał drzwi zadymionego lokalu ani nie reagował na pukanie. Policjant wyważył drzwi i wszedł do środka.

W jednym z pomieszczeń znalazł leżącego na podłodze mężczyznę. Wyniósł go na klatkę schodową i przekazał drugiej funkcjonariuszce. W czasie schodzenia mężczyzna poinformował, że w mieszkaniu znajduje się jeszcze jego kolega.

Policjant wrócił do zadymionego lokalu. W innym pomieszczeniu odnalazł drugiego mężczyznę. Ten nie chciał wyjść i twierdził, że zostaje w domu. W jego wyprowadzeniu pomogli strażacy.

50-latek i 55-latek zostali przekazani ratownikom medycznym, a następnie przewiezieni do szpitala. Policjanci sprawdzili ich stan trzeźwości. U starszego mężczyzny stwierdzono ponad 3 promile alkoholu w organizmie, a u młodszego ponad 2,5 promila.

Po zakończeniu działań gaśniczych mieszkańcy mogli wrócić do swoich lokali. Policja prowadzi postępowanie, które ma ustalić przyczyny i okoliczności pożaru.

na podstawie: KWP Rzeszów.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (KWP Rzeszów). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji