Pijany kierowca Mazdy pędził przed policją - ucieczka skończyła się w lesie

2 min czytania
Pijany kierowca Mazdy pędził przed policją - ucieczka skończyła się w lesie

FOT. Policja Rzeszów

Mazda zatrzymała się dopiero przy drodze prowadzącej do lasu, a z auta zaczęli uciekać ludzie. Wcześniej policjanci ze Stalowej Woli widzieli szybki przejazd, ryzykowne wyprzedzanie i sygnały do zatrzymania, które kierowca zignorował. Badanie trzeźwości pokazało później, że 37-latek miał ponad 1,5 promila alkoholu, a do tego nie miał prawa jazdy.

W niedzielę po godz. 15 dyżurny stalowowolskiej jednostki dostał zgłoszenie o Mazdzie, której kierujący mógł być pod wpływem alkoholu. Auto miało jechać od strony Jamnicy w kierunku Stalowej Woli . Gdy policjanci dojeżdżali na miejsce, zauważyli pojazd jadący z naprzeciwka. Poruszał się szybko i wykonywał niebezpieczne manewry, w tym ryzykowne wyprzedzanie, przez co inni kierowcy musieli ratować się awaryjnym zjazdem na pobocze.

Mundurowi zawrócili i ruszyli za samochodem. Kierujący nie zatrzymał się mimo sygnałów świetlnych i dźwiękowych. W pewnym momencie zjechał na drogę prowadzącą w kierunku lasu. Kiedy policjanci dotarli na miejsce, zobaczyli dwóch mężczyzn i chłopca uciekających w głąb lasu. Przy aucie stała kobieta, a wewnątrz był pies. Chwilę później wszystkie osoby zatrzymano. Funkcjonariusze sprawdzili ich trzeźwość. 37-latek i 32-latka mieli po ponad 1,5 promila, a 39-latek ponad promil. 13-latek i pies zostali przekazani osobie wskazanej.

Dalsze czynności pozwoliły ustalić, że Mazdą kierował 37-letni mieszkaniec Stalowej Woli. Policjanci potwierdzili też, że nie miał uprawnień do kierowania pojazdami. W poniedziałek usłyszał zarzuty kierowania w stanie nietrzeźwości, niezatrzymania się do kontroli drogowej i rażącego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Prokurator zastosował wobec niego policyjny dozór. Sprawa trafi teraz do sądu, a o wymierzonej karze zdecyduje już wymiar sprawiedliwości w oparciu o przepisy Kodeksu karnego.

To jeden z tych przypadków, w których kilka minut nieodpowiedzialnej jazdy mogło zamienić się w tragedię. Pijany kierowca uciekał przed policją, wiózł pasażerów i dziecko, a finał tej szarży przyszedł dopiero przy lesie.

na podstawie: KWP Rzeszów.

Autor: krystian