Lipoedema bywa mylona z otyłością. NFZ ostrzega przed kosztownym błędem

Lipoedema bywa mylona z otyłością. NFZ ostrzega przed kosztownym błędem

Przez lata wiele kobiet słyszy, że to tylko kwestia wagi. Tymczasem ból, symetryczny obrzęk i zasinienia mogą wskazywać na lipoedemę, chorobę, którą łatwo przeoczyć, a jeszcze łatwiej przypisać do złej przyczyny. Podkarpacki NFZ wraca do tego tematu przy okazji Światowego Dnia Lipoedemii, przypominając, że tu liczy się czas, uważność i właściwa diagnostyka. W przypadku tej choroby zwłoka potrafi kosztować lata życia w bólu i bez odpowiedzi.

  • Bolesny obrzęk i zasinienia, które zbyt długo uchodzą za nadwagę
  • Leczenie wymaga cierpliwości i kilku równoległych działań
  • Najwięcej zależy od chwili, w której padnie właściwe rozpoznanie

Bolesny obrzęk i zasinienia, które zbyt długo uchodzą za nadwagę

Lipoedema, jak wyjaśnia specjalista cytowany przez Podkarpacki NFZ, nie jest zwykłym odkładaniem się tłuszczu. Problem zaczyna się w tkance łącznej podskórnej, która wchodzi w stan przewlekłego zapalenia i z czasem zaburza pracę całej okolicy. To właśnie dlatego choroba tak często wymyka się pierwszej ocenie, a pacjentki przez długi czas słyszą nie to, co powinny.

Objawy są jednak dość charakterystyczne. Najczęściej pojawia się symetryczny obrzęk nóg, bolesność, skłonność do siniaków i zasinień. Stopy bywają wyraźnie oszczędzone, co odróżnia lipoedemę od części innych schorzeń obrzękowych. Właśnie ta kombinacja cech powinna zapalić lampkę ostrzegawczą, zwłaszcza gdy problem narasta mimo starań, by go ograniczyć.

„Na Podkarpaciu liczba osób z rozpoznaną chorobą jest liczona w tysiącach” – mówi Rafał Śliż, rzecznik prasowy Podkarpackiego NFZ.

Leczenie wymaga cierpliwości i kilku równoległych działań

W rozmowie przywołanej przez NFZ wybrzmiewa jeszcze jedna ważna rzecz – tej choroby nie da się „rozruszać” samym treningiem ani „wygłodzić” dietą. Ekspert podkreśla, że lipoedema nie ustępuje pod wpływem klasycznych sposobów odchudzania, bo źródło problemu leży głębiej niż tylko w samej komórce tłuszczowej.

„Leczenie zachowawcze stabilizuje tę chorobę” – zaznacza Mariusz Paśko.

Terapia opiera się więc na kilku filarach. W grę wchodzą praca manualna, urządzenia wspierające odpływ chłonki, kompresjoterapia, odzież płaskodziana i dieta przeciwzapalna. Jest też leczenie chirurgiczne, które może złagodzić objawy, ale nie zamyka sprawy raz na zawsze. Po zabiegu nadal potrzebna jest dalsza praca z chorobą, jeśli efekty mają się utrzymać.

Najwięcej zależy od chwili, w której padnie właściwe rozpoznanie

To właśnie opóźniona diagnoza bywa największym ciężarem. Według eksperta pierwsze sygnały choroby często pojawiają się już między 12. a 15. rokiem życia. Jeśli w rodzinie występowały podobne objawy, szczególnie warto patrzeć uważnie na młode dziewczyny w okresie dojrzewania. Obrzęk, który robi się coraz bardziej „kolumnowy”, ból, zasinienia i wyraźne odcięcie stóp od obrzęku nie powinny być bagatelizowane.

Lipoedema niesie też ciężar mniej widoczny, ale równie dotkliwy. Kobiety często wstydzą się wyglądu nóg, wycofują się z aktywności i zaczynają żyć z poczuciem, że ich ciało wymyka się spod kontroli. To nie jest drobny defekt sylwetki, lecz przewlekłe schorzenie, które wpływa na stawy, ruch i samopoczucie.

„Trzeba się zgłaszać jak najwcześniej” – podkreśla Mariusz Paśko.

Właśnie dlatego Podkarpacki NFZ akcentuje profilaktykę i szybkie rozpoznanie. Przy tej chorobie im wcześniej pacjentka trafi do specjalisty, tym większa szansa na ograniczenie bólu, spowolnienie postępu i sensowne uporządkowanie leczenia.

na podstawie: UM Rzeszów.